Nie wiem co jest takiego w bieli, że powraca się do niej. Jakaś cisza, spokój, gładkość, niemyślenie, relaks, chłód, przestrzeń.... no co tu jeszcze można dorzucić.... poza tym, że do bieli pasuje wszystko.
Uświadomiłam sobie, że ostatni wpis tu zamieściłam miesiąc temu....
Ale tak jest gdy czas zatrzymuje się w miejscu, wszystko zmienia bieg. Rzeczy, które zaczęłam miesiąc czy dwa temu dopiero teraz zaczynają wychodzić do świata.
Biała pościel.... jak najbardziej. Prosta, wiązana na troki, przecież można dorzucić inną poduszkę i już coś się dzieje.
Falbaniasta narzuta niepokoi (głównie przy prasowaniu) ale co tam. Dziś gdy można wszystko, można mieć nieuprasowaną narzutę czy pościel. Można takie falbanki suszyć w suszarce i to już im wystarczy.
Dla łasuchów pyszne, czekoladowe brownies..... no dobra, nie powinnam pewnie tego pokazywać. Po świąteczno-noworocznych łasowaniu, chyba się narażę. Ale mały, malutki kawałeczek nie zaszkodzi ;-)
Pozdrawiam noworocznie!!!!